48 godzin w Tiranie – przewodnik po stolicy Albanii

48 godzin w Tiranie – przewodnik po stolicy Albanii

Destynacje


|

Jeśli planujesz krótką wycieczkę lub weekend w Tiranie, przyda Ci się przewodnik po mieście. Oto co warto zobaczyć i zrobić w stolicy Albanii, gdzie zjeść i skoczyć na drinka. W naszym przewodniku znajdziesz najważniejsze zabytki i atrakcje, lokalne wskazówki i informacje po kosztach pobytu w Tiranie.


Po upadku żelaznej kurtyny kraje Europy Wschodniej w różnym tempie ruszyły w stronę jutrzenki w nowej rzeczywistości. Wydaje się, że Albania potrzebowała nieco więcej czasu, aby wybudzić się z postkomunistycznego letargu. Dawniej była najbardziej odizolowanym krajem na kontynencie, którego historia nie oszczędziła w swych zawirowaniach — obecnie staje się atrakcyjnym celem podróży dla tych, którzy szukają przygód. Nasz autor sprawdził, jak najlepiej wykorzystać 48-godzinny pobyt w stolicy Albanii, Tiranie.

Jak dostać się do centrum Tirany z lotniska

Mówiąc, że miałem 48 godzin na zwiedzanie, pozwoliłem sobie na lekką przesadę: w rzeczywistości przyjechałem około 13:00 w piątek, dając sobie resztę dnia oraz cały weekend na zwiedzanie. Na lotnisku ruszyłem od razu w stronę autobusów.

Jest tam cała masa autokarów i minibusów, które nie kursują zgodnie z rozkładem jazdy: odjeżdżają, gdy są pełne. Bilet w jedną stronę kosztuje 400 lek (4 €), płatne u kierowcy.

Pewno od razu zauważysz przy płaceniu rulon gotówki, do którego powędruje Twoja opłata. Praktycznie wszystkie płatności wykonuje się tu w gotówce, więc każda osoba pracująca w usługach ma taki rulon banknotów i trochę drobnych w kieszeni. Ma to swoje plusy: jeśli nie możesz się dogadać co do ceny, kierowca / barman / kelner / ktokolwiek wyciągnie odpowiedni banknot ze swojego zwitka, żeby pokazać Ci, jaki nominał musisz znaleźć w portfelu.

Widok na Tiranę w Albanii z błękitną kopułą cerkwi na pierwszym planie.Widok na Tiranę w Albanii

Po godzinnej podróży do centrum (może trwać zaledwie 35 minut, jest to bardzo zależne od natężenia ruchu), zostawiłem bagaż i wyruszyłem w miasto. Na początek chciałem tylko z grubsza się rozeznać, co nie było trudne, bo nie jest to tym miasto.

Zauważyłem też, że tego wieczoru ma się odbyć mecz piłki nożnej, więc zajrzałem do baru wyglądającego na sportowy, aby zasięgnąć języka. W barze nic na temat meczu nie wiedzieli, ale zgadałem się z dwoma innymi Anglikami, którzy również chcieli pójść na mecz. Tak też zrobiliśmy.

KF Tirana 1 – 2 Teuta Durrës było ciekawym widowiskiem, któremu na błyszczącym nowością Air Albania Stadium przyglądała się garstka kibiców.

Dzień pierwszy

Rano przeszedłem kilka minut z mojego zakwaterowania na Rruga Reshit Çollaku do placu Skanderbega, centralnego punktu miasta.

Jeszcze w 2016 r. plac był ogromnym rondem, ale obecnie jest nieco wyboistym kamiennym placem od północy zamkniętym przez Narodowe Muzeum Historyczne, od południa przez pomnik bohatera narodowego Skanderbega, a od wschodu przez Pałac Kultury, w którym znajduje się opera, księgarnia obcojęzyczna i cztery kawiarnie (nawiasem mówiąc, Albania jedzie na kawie; kawie i papierosach).

Oprowadzanie po Tiranie

To tutaj o 10 rano startują darmowe wycieczki piesze po mieście. Byłem nieco zaniepokojony tłumem ludzi, ale obsługa Tirana Free Tour była absolutnie profesjonalna i szybko podzieliła zwiedzających według języka (angielski, hiszpański i włoski), a następnie na łatwe do opanowania grupy po około 15 osób na przewodnika.

Nie pierwszy raz brałem udział w takich wycieczkach i wrażenia bywały różne (na przykład Oslo: dobrze, Kopenhaga: bardzo źle). Ta okazała się znakomita. Naszą przewodniczką była Kalifornijka o imieniu Bailey („jak irlandzki likier”) i wiedziała wszystko. Entuzjastyczna, z wiedzą na temat każdego aspektu historii, religii lub kultury odpowiadała nawet na najtrudniejsze pytania. To darmowe oprowadzanie warte było wszystkich pieniędzy. Lepszego przewodnika po Tiranie nie znajdziesz. Poza tym artykułem oczywiście.

Po lunchu wróciłem na miejsce, aby zrobić kilka zdjęć i przyjrzeć się niektórym miejscom nieco dokładniej. Moją uwagę przykuła duża, biała betonowa piramida, która pierwotnie została zbudowana w 1988 roku jako muzeum byłego wieloletniego dyktatora Envera Hoxhy /Hodży, a po upadku reżimu była centrum konferencyjnym, dyskoteką i dworcem autobusowym. Obecnie jest to centrum edukacji młodzieży, a wejście na dach zapewnia świetny widok na miasto.

Blloku

Krótki spacer zaprowadzi Cię do Checkpoint, parku na rogu Rruga Ismael Qemali i Boulevard Dëshmorët e Kombit. Nazwa wywodzi się z czasów komunistycznych, kiedy było to wejście do obszaru znanego jako Blloku (niewielka dzielnica, niegdyś siedziba przełożonych partii, a obecnie centrum nocnego życia Tirany). Nadal stoi tam willa Hoxhy, pastelowy budynek, którego balkon, jak na ironię, wychodzi teraz na symbol „zgniłego zachodu”: KFC. W parku znajduje się kilka niecodziennych atrakcji: fragment muru berlińskiego podarowanego Albanii przez Niemcy oraz bunkry.

Kilka słów o bunkrach: Albania jest nimi praktycznie pokryta. W szczytowym okresie paranoi inwazji Hoxhy w całym kraju zbudowano około 175 000. W samym tylko małym parku znajdują się dwa i to niewielkie, przeznaczone dla czterech osób. Dla kogoś z zachodu to naprawdę ciekawe.

Kolorowy czołg w TiranieKolorowy czołg w Tiranie

Dom liści i Bunk’Art

Następnie udałem się do Domu Liści. Romantyczna nazwa przy pierwotnym przeznaczeniu budynku  brzmi mocno ironicznie: to tam odbywało się monitorowanie, przesłuchiwanie i torturowanie obywateli przez tajną policję. Jeśli w jakimkolwiek momencie trwania reżimu komunistycznego było się monitorowanym, czy inwigilowanym przez służby — a spójrzmy prawdzie w oczy, prawie każda żyjąca wtedy osoba w jakimś stopniu była — to wszystkie dane wywiadowcze przechodziły przez ten budynek. Obecnie znajdziesz tam nieco nudne muzeum poświęcone tym procederom: pouczające, ale nie porywające.

Alternatywą może być Bunk’Art 2: muzeum ofiar reżimu. Mieści się w — tak! – bunkrze. Bardziej emocjonalnie, ale szczerze przedstawiające okropności życia w Albanii (komunistyczna Albania wydaje się przerażająca nawet jak na standardy tamtej epoki). To nie jest przyjemna ekspozycja, ale opowiada historie wielu (naprawdę wielu) ofiar w sposób rzeczowy, ale empatyczny zarazem.

Dzień drugi

Moim początkowym planem na drugi dzień pobytu był wypad na wybrzeże, ale doszedłem do wniosku, że może to być zbyt kłopotliwe (na przykład trzeba złapać autobus, aby dostać się na dworzec autobusowy). A poza tym nie skończyłem jeszcze z Tiraną.

Zamek, kościoły i meczet w Tiranie

Cofnąłem się o kilka kroków i wróciłem do zamku w Tiranie. Znajduje się on na pięknej alei Shëtitorja Murat Toptani, deptaku pełnym barów, restauracji, stoisk z lodami, sklepów z pamiątkami. Co krok spotkasz tam też lokalnych twórców sprzedających rękodzieło i obrazy czy wykonujących tradycyjną muzykę. Wewnątrz zamku znajduje się kilka raczej ekskluzywnych wyglądających knajpek i sklepów sprzedających wino, oliwę z oliwek, czekoladę i inne delikatesy.

Wpadłem do katedry Shën Pali (św. Pawła), aby zobaczyć portret Matki Teresy wykonany z muszli (nie tak tandetny, jak mogłoby się wydawać), do dosc nietypowo minimalistycznego soboru prawosławnego Zmartwychwstania Chrystusa, a następnie, aby dopełnić ten wielokulturowy tour do meczetu Et’hem Bej. Z tych trzech budowli meczet miał za komuny najwięcej szczęścia — kiedy wszystkie inne budynki sakralne były burzone, meczet przetrwał dzięki swoim dekoracjom. Misterne malowidła z przyrodniczymi motywami zaczynają się na zewnątrz i płynnie przechodzą do środka budynku. Ich wartość kulturowa i artystyczna przeważyła w ocenie reżimowych władz nad znaczeniem religijnym i ocaliła meczet przed losem innych świątyń.  

Resztę dnia postawiłem relaksu. Wpadłem do księgarni obcojęzycznej Adrion Bookstore w Pałacu Kultury i kupiłem kilka książek o historii Albanii i tak wyposażony snułem się od jednej kawiarni do nastepnej.

Meczet w TiranieMeczet w Tiranie

Kolejka linowa Dajti Express

To właśnie w jednej z kawiarni wpadłem na dziewczynę, którą spotkałem już na walking tour poprzedniego dnia. Miała na imię Christina, pochodziła z USA, ale przez kilka miesięcy studiowała w Rzymie i podobnie jak ja przyjechała do Tirany ot, tak, bez konkretnego celu. Wspomniała, że zamierza przejechać się kolejką linową i zapytała, czy chciałbym się przyłączyć.

Nie miałem nic lepszego w planach, więc czemu nie?

Wskoczyliśmy do autobusu (jest niebieski, numer 11, odjeżdża z placu za Pałacem Kultury; wystarczy powiedzieć obsłudze, dokąd jedziesz, a dadzą Ci znać, kiedy wysiąść) i po 25 minutach za 40 ALL byliśmy na stacji Dajti Exspress.

Kolejka linowa nie jest tania – 1400 ALL / 14 € – i ma jeszcze jeden mankament, przynajmniej z mojego punktu widzenia. W przypływie spontaniczności zapomniałem, jak bardzo nie lubię kolejek linowych. Jakby ktoś nie wiedział, to są hałaśliwe, bujają i są bardzo (bardzo!) wysoko nad ziemią.

Podróż trwała 15 minut i minęła bez incydentów. Znaleźliśmy się na szczycie góry ze wspaniałym widokiem na dolinę poniżej, Tiranę rozciągającą się szeroko w kierunku odległych wzgórz, a to wszytko przy zachodzie słońca. Ostatecznie było warto, świetny sposób na zwieńczenie mojej podróży. Teraz musiałem tylko przetrwać podróż powrotną.

Widok na Tiranę ze wzgórza.Punkt widokowy na Tiranę ze wzgórza

Co i gdzie zjeść w Tiranie

Albańskie kuchnia zdradza silne wpływy włoskie, więc wybór pizzy, makaronów i owoców morza jest tu całkiem niezły, ale śrubuj także tradycyjnych dań z (często) jagnięciny. Pierwszego dnia zjadłem kolację w Griffin, gdzie wybrałem dnie w kociołku, taki albański hotpot. To nie było to, czego się spodziewałem, ale połączenie jagnięciny i papryki z jajkami i serem było tak pyszne, że przerosło oczekiwania.

Lunch drugiego dnia to pyszne kanapki i sok owocowy w słonecznym ogródku Noki w pobliżu zamku, a potem zafundowałem sobie jagnięcinę z pieczoną z warzywami w Juvenilja na Rruga Sami Frashëri w Blloku.

Jeśli chodzi o drinki, to wpadła mi w oko sypiąca się, ale urocza kawiarnia naprzeciwko Domu Liści.  U zbiegu Rruga Sami Frashëri z Bulevardi Gjergj Fishta znajdziesz więcej knajpek o lepszym standardzie.

Jeśli masz ochotę na piwo to w Radio Bar dostaniesz wiele niemieckich klasyków- Paulaner, Erdinger i tak dalej ale jeśli chcesz mieć większy wybór to zajrzyj do The Goat Gastro Pub lub Local Kitchen and Beer Bar. Piłem Korça (albański, bardzo podstawowy lager) i Peja (z Kosowa, trochę lepsze body, ale nie ma o czym się rozpisywać) i jeśli chodzi o piwo to na tym koniec.

Kiedy najlepiej wybrać się do Tirany?

Pogoda w Albanii jest porównywalna z południowymi Włochami, położonymi zaledwie 50 kilometrów od Adriatyku. Pojechałem na początku kwietnia i każdego dnia było od 25 do 30 stopni Celsjusza.

Zachód słońca w piękny dzień w TiranieIdealny zachód słońca w piękny dzień w Tiranie

Generalnie aż do połowy października będzie tam pięknie, więc sezon wiosenny i jesienny to idealny czas na zwiedzanie Tirany.

Lato, zwłaszcza w mieście, może być parne, ale na wybrzeżu będzie wtedy całkiem przyjemnie.

Ile kosztuje pobyt w Tiranie?

Być może naiwnie myślałem, że Tirana będzie tanim kierunkiem, ale tak nie było.

Zakwaterowanie to jedno, ale jedzenie, napoje i opłaty za wstęp kosztowały więcej, niż się spodziewałem.

Jak wspomniałem, za większość rzeczy płaci się tu gotówką, a nie kartą, a bankomaty pobierają wysokie opłaty (najniższe / najmniej wysokie były w bankomatach Unionbank), więc albo trzeba wymienić walutę przed przyjazdem, albo wypłacić więcej gotówki na raz.

Waluta lokalna: Lek albański; 1 EUR = 102 ALL

Kawa: 1,60-2 EUR

0,5 l lokalnego piwa: 2,50-6,00 EUR

Lunch: 8 EUR

Kolacja w restauracji średniej klasy: 12-20 EUR za osobę

Hostel na jedną noc: 15 – 25 EUR

3-gwiazdkowy hotel na jedną noc: 30-60 EUR ze śniadaniem

BUDŻET DZIENNY (bez zakwaterowania): 60 – 80 EUR

Oto jak spędzić 48 godzin w Tiranie!

Jeśli szukasz miasta, które ma fajną energię, jest pełne ciekawostek, przyjaznych ludzi i szalonych możliwości, Tirana może być strzałem w dziesiątkę. Możesz wykorzystać ją jako bazę wypadową do zwiedzania wybrzeża i gór Albanii, jeśli zostajesz na dłużej, ale jeśli szukasz miejsca na ekscytujący city break to też świetny wybór. Wejdź Kiwi.com i zarezerwuj bilety już dziś!

 

Powiązane artykuły