Ekstremalne wypady dla każdego poszukiwacza wrażeń i adrenaliny

Ekstremalne wypady dla każdego poszukiwacza wrażeń i adrenaliny

Inspiracje podróżnicze


|

Plażowanie i zwiedzanie nie dla wszystkich są przepisem na udany urlop, niektórzy szukają ekstremalnych wakacji: niecodziennych aktywności, które zapewnią skok adrenaliny. Czytaj dalej, jeśli to właśnie o Tobie mowa i zacznij się pakować — mamy dla Ciebie kilka kierunków, które sprawią, że krew zaczyna szybciej płynąć w żyłach.

Czy nudzi Cię na popijanie koktajli na plaży? Spacery po urokliwym mieście w poszukiwaniu klimatycznego pubu czy kawiarni to nie Twój pomysł na spędzanie czasu a zwiedzanie starożytnych zabytków Cię nie porywa? Nie jesteś odosobnionym przypadkiem. Istnieją całe społeczności, które za wakacyjną rozrywkę uważają spadanie z wysokości i wspinanie na nie (w dowolnej kolejności), ściganie się na lądzie, w wodzie i w powietrzu na różnych jednostkach, a nawet wystrzeliwanie się z armaty. Dla takich poszukiwaczy mocnych wrażeń, uzależnionych od adrenaliny, przygotowaliśmy kilka ekstremalnych pomysłów na wycieczki.

Rafting, Nepal

grupa osób na pontonie na górskiej rzeceTa sekcja na rzece Sunkoshi nazywana jest „maszynką do mięsa” — Shutterstock


Pontonowy spływ górską rzeką to już dość powszechnie dostępna atrakcja. W niektórych miejscach można raftingu spróbować nawet w pomieszczeniach. My mówimy jednak o  raftingu z prawdziwego zdarzenia. Kiedy nepalski lód topnieje masa wody rusza z najwyższych gór na świecie, napędzana dodatkowo ulewnymi deszczami zamieniając się w wodne rodeo w kamienistym korycie rzeki.

To jest to czego szukasz. Przewodnicy z White Water Nepal zorganizują Ci przygody o różnym stopniu trudności i o różnej długości, od prostej jednodniowej wycieczki do pełnego 10-dniowego spływu z czterodniowym trekkingiem w górach.

Jeśli to nie brzmi wystarczająco ekscytująco, może zdecydujesz się stawić czoła Sunkoshi — „rzece złota” — jedna z jej sekcji nazywa się „Maszynka do mięsa”. Tak tylko chcieliśmy zaznaczyć ten szczegół.

Zjazd z wulkanu, Nikaragua

zjazd po wulkanicznym zboczu na desceMasz ochotę na „saneczkarstwo” po aktywnym wulkanie? — Shutterstock

Ten pomysł jest tak prosty, jak się wydaje. Rozrywki wymyślonej przez australijskiego poszukiwacza przygód, możesz spróbować na zboczu wulkanu Sierra Nevada w pobliżu miasta León w Nikaragui.

Dostajesz coś w rodzaju drewnianych saneczek (w praktyce kawałka deski) i baw się! Na rozgrzewkę wspinasz się w górę wulkanu, tak wysoko, jak tylko się odważysz (wulkan jest aktywny, tak dla podkręcenia atmosfery), a następnie zjeżdżasz po wulkanicznym gruzie w dół. Proste.

Aby sterować i zwalniać używasz stóp. A w pewnym momencie będzie trzeba zwolnić i to mocno. Rekordowa prędkość zjazdu z tego zbocza wynosi 90 km/h. Brzmi dobrze? W takim razie Hostel Bigfoot w León, który organizuje codzienne wycieczki na wulkan, to adres dla Ciebie.

Tyrolka, Republika Południowej Afryki 

osoba zjeżdząjąca na linie w specjalnym ekwipunku, w tle zieleńPrędkość tyrolki może osiągnąć 160 km/h — Shutterstock


Sun City znajduje się około dwóch godzin od Johannesburga i to właśnie tutaj znajdziesz oryginalną — i jak twierdzi wiele osób najlepszą — tyrolkę. Zjeżdżając w dół przez dwa kilometry ponad zielonymi łąkami i brązową, spieczoną ziemią, lecisz głową naprzód z prędkością 160 km/h. Na końcu, po wyhamowaniu zsiadasz na trzęsących się nogach.

Możesz zdecydować się na samotne doświadczenie lub w duecie z równie szalonym kumplem czy ukochanym. Tak czy inaczej, spośród aktywności wymagających torby na nogach to na pewno najlepsza.

Bobsleje, Francja

bobslej na torzeTor bobslejowy w La Plagne został otwarty w 2017 roku i ma opcje dla graczy zespołowych oraz samotnych jeźdźców — Shutterstock

W ośrodku narciarskim La Plagne stworzono coś niesamowitego: 1,5-kilometrowy tor bobslejowy został zbudowany tak, aby pozwolić przeciętnemu człowiekowi poczuć się jak bohaterowie klasycznej komedii z 1993 roku, Reggae na lodzie. Pamiętajcie, że działa tylko od grudnia do kwietnia.

Istnieje kilka sposobów na pokonanie toru. Dla grupowej zabawy są do wyboru bobsleje dwu- lub czteroosobowe. Jeśli jednak czujesz, że to przeżycie, którym nie chcesz się z nikim dzielić, możesz wybrać saneczkarstwo solo.

Spokojnie — zaprojektowali tam saneczki z klatką i pasami bezpieczeństwa, do tego kask i ruszasz taką rakietą bez obaw. Ale nadal z adrenalinowym dopalaniem.

Nurkowanie w klatkach z rekinami, Australia

podwodny widok nurkowania z rekinamiZamykają Cię w klatce i wrzucają w niej do oceanu, gdzie przez 45 minut otaczają Cię najdoskonalsi naturalni zabójcy — Shutterstock


Na południu Australii, istnieją firmy, które umożliwiają stanięcie twarzą w twarz z jednym z najbardziej eleganckich drapieżników – żarłaczem białym. Oprócz tego Calypso Star Charters oferuje nieco mniej ekstremalne warianty „pływania z…”; w pakiecie masz sprzęt do nurkowania i klatkę z obsługą.

Kiedy już spuszczają cię w niej pod wodę na 45 minut, zanęcają tam rekiny odpowiednią przynętą. Trzeba przyznać, że ich wskaźnik skuteczności jest bardzo dobry – 85% nurkowań kończy się spotkaniem z rekinami. Do tego bezpiecznym, co jest sporym plusem.

Szczycą się również swoją przyjaznością dla środowiska i neutralnością pod względem emisji dwutlenku węgla. Patrząc w oczy tej tony zabójczych mięśni, możesz być spokojniejszy, bo pomagasz także ich ekosystemowi. Zdrowa rozrywka!

Wspinaczka po lodzie, USA

wspinacz na ścianie loduPark Lodowy Ouray oferuje możliwość wspinania się po sztucznie stworzonych lodowych ścianach  — Shutterstock

Jeden z bardzo niewielu adresów na tej liście, który emocjonującą rozrywkę zapenia całkowicie bezpłatne to Park Lodowy Ouray. W odległości spaceru od miasta Ouray, Kolorado znajduje się naturalny wąwóz, który został przekształcony w arenę wspinaczkową. Zależnie od warunków otwarty jest od połowy grudnia do połowy marca.

Ciekawostka polega na tym, że się wspinać to można po ogromnym obszarze całkowicie stworzonego przez człowieka lodu (z około 200 trasami). Park jest bardzo sprytnie pomyślany. Wykorzystuje nadmiar wody z zaopatrzenia miasta Ouray, przemyślną sieć wodociągową i 150 zwykłych głowic prysznicowych — to arcydzieło zrównoważonej „naturalnej” inżynierii.

To naprawdę oszałamiające przeżycie — choć na spoglądanie w dół nie ma za wiele czasu, gdy wspinasz się na górę lodu przypominającego zamarznięte wodospady, pokonujesz wielkie, wystające nawisy i ogromne stalaktyty przecinające. Jeśli nawet nie masz sprzętu lub doświadczenia w lodowej wspinaczce, nie wszystko stracone. Reszta parku jest przestrzenią dla wspinaczki skałkowej, boulderingu i różnych innych sposobów aktywizujących mięśnie.

Bieg byków, Hiszpania

mężczyzna lezący na ulicy na trasie biegu bykóDobrze znany hiszpański zwyczaj, bieg z bykami z pewnością każdemu zapewni zastrzyk adrenaliny — Shutterstock


Założę się, że obiło Ci się o uszy: bieg byków w hiszpańskim mieście Pampeluna kontynuowany — podobno — od XIV wieku. Odbywa się podczas tygodniowego festiwalu San Fermin w lipcu każdego roku. Pierwsze biegi odbywają się drugiego dnia festiwalu, a kolejne każdego ranka, aż do jego zakończenia.

Jest kilka zasad: zawodnicy muszą mieć ukończone 18 lat, zobowiązują się drażnić byków (dlaczego ktokolwiek chciałby to w ogóle robić?), muszą biec w tym samym kierunku co byki (znowu to samo pytanie…) i nie mogą być pod wpływem alkoholu.

Każdego roku podczas imprezy rannych jest od 50 do 100 osób, głównie w wyniku przypadkowego potknięcia się czy zderzenia z  innymi biegaczami. Jednak najbardziej niebezpieczna część następuje pod koniec trasy — wejście na arenę byków. Droga zwęża się, gdy dociera do wejścia, tworząc efekt lejka, ściskając biegaczy razem, zanim w końcu znajdą się na arenie. 

To stłoczenie ludzi spowodowało, że dziesięciu biegaczy zostało ugodzonych przez byki pędzące na tę masę ludzi. Jeden uczestnik został nawet zmiażdżony na śmierć w 1977 roku. Jeśli to nie jest szczytem napędzanego adrenaliną terroru, to nie wiem, co miałoby nim być.

Coasteering, Wielka Brytania

skaliste wybrzeże WaliiPoszarpane i wzburzone wybrzeże Walii to idealne miejsce, aby spróbować coasteeringu — Shutterstock


To rozrywka dla całej rodziny, jeśli oczywiście Twoje dzieci są tak samo zwariowane na punkcie niecodziennych wrażeń. Coasteering zyskuje w Wielkiej Brytanii na popularności i to w wielkim stylu, a dzikie wybrzeże Walii to idealne dla niego miejsce.

Co to właściwie za sport? Cóż, jest to połączenie kilku aktywności związanych ze skałami i wodą, boulderingiem, wspinaczką, pływaniem, kajakarstwem, zjazdem na tyrolce i „zwykłym” skakaniem z klifów do wzburzonego morza. Można to zgodnie z dosłownym tłumaczeniem określić jako zdobywanie wybrzeża.

Zaczyna się niewinnie, na plaży, gdzie dostajesz sprzęt (piankę, kask itp.) i spotykasz przewodników. Potem czeka Cię pływanie wśród skał, wspinaczka na klif, czasem także eksplorowanie dostępnych jedynie z morza jaskiń. 

W zależności od lokalizacji, masz opcję półdniowego lub całodniowego coasteeringu, często z wliczonym lunchem (będziesz potrzebować uzupełnienia kalorii). Skończysz przemoczony, wyczerpany, ale miejmy nadzieję, że naprawdę szczęśliwy!

Cheese rolling, Wielka Brytania

grupa osób zbiegająca po zboczuPomimo ostrzeżenia, że ​​konkurs jest „niezorganizowany”, zawodnicy nadal biorą w nim udział — Shutterstock

Jak już jesteśmy w Wielkiej Brytanii, dlaczego nie wziąć udziału w chyba najbardziej ekscentrycznym wydarzeniu sportowym? Pogoń za serem (sic!) odbywa się tylko raz w roku (pod koniec maja) w Gloucestershire w Anglii i wciąż budzi wiele kontrowersji. Pomysł na tę zabawę jest genialny w swej prostocie: z Cooper’s Hill turla się w dół krążek sera, a zawodnicy ruszają za nim, próbując go dogonić. Wzgórze jest nie byle jakie, piekielnie strome i wyboiste.

Rada Hrabstwa Gloucestershire od kilku lat ostrzega przed uczestnictwem, ponieważ wydarzenie jest nieoficjalne i wbrew pozorom ryzykowne. Miejscowi są jednak innego zdania, podkreślając,  że wzgórze jest oczyszczone z wszelkich niebezpiecznych obiektów, a trasa wyrównywana przed całą akcją.

To nie powstrzymuje jednak wypadków, o które nie trudno jak się pędzi niemal dosłownie — na złamanie karku w dół zbocza. Złamane ręce i nogi nie są rzadkością, a lokalne pogotowie ratunkowe jest wzywane częściej, niż by sobie tego życzyło. Jednak złamany nadgarstek to niewielka cena za przyłączenie się do ponoć wielowiekowej tradycji, prawda?

W każdym razie to typowo angielskie dziwactwo, które ludzie kochają i podtrzymują.

Podobał Ci się ten artykuł? Więcej inspiracji podróżniczych znajdziesz na Kiwi.com Stories.

 

Powiązane artykuły

David Szmidt

David jest głównym autorem treści dla serwisu Kiwi.com, a także fanem piłki nożnej, melomanem i wielbicielem piwa. @UtterBlether