Zima nie rozpieszcza i jest szaro, buro i ponuro? Listopadowa aura, która potrafi w Polsce przeciągnąć się do marca, nie skłania do eksplorowania kraju. A przecież to idealny klimat do zwiedzania… zamków! Takich obiektów mamy w Polsce ponad 400, wybraliśmy więc kilka najciekawszych na początek. Na początek trochę teorii: czym różni się zamek od pałacu? Przede wszystkim funkcją. Zamki to oczywiście nie tylko fortyfikacje i budynki obronne, ale ta funkcja jest kluczowa. Pałace, choć mogą być otoczone murami lub fosą to rezydencje stricte mieszkalne, czy wręcz reprezentatywne. Oczywiście nie brak (także na naszej liście) takich budowli, które trudno na pierwszy rzut oka sklasyfikować jednoznacznie. Choć na słowo „zamek” mamy przed oczami średniowieczne mury , baszty i rycerzy w zbrojach to pamiętajmy, że powstawały one też w późniejszych wiekach. Nawet w Polsce znajdziemy więc zamki z różnorodną stylistycznie architekturą, odmienną historią a nierzadko też owiane tajemniczymi legendami. Co ciekawe niemal ¼ wszystkich zamków znajduje się na terenie Dolnego Śląska, ale o najbardziej znanym dolnośląskim Zamku Książ już wspominaliśmy, więc w tym zestawieniu nie będziemy się powtarzać. Pominęliśmy też turystyczne szlagiery takie jak Wawel, Malbork czy Zamek Królewski w Warszawie , a i tak trudno było wybrać z pozostałych!
Zamek Krzyżtopór w Ujeździe
Zamek Krzyżtopór we wsi Ujazd to dziś malownicza ruina, ale wciąż zachwycająca. - Getty Images
Zaczynamy od według niektórych zestawień największego kompleksu zamkowego w Polsce…i od razu mamy tu nietypową pozycję. Zamek Krzyżtopór to tak zwany „palazzo in fortezza”, czyli bardziej pałac, ale taki obronny, otoczony potężnymi umocnieniami typu bastionowego. Jak wskazuje nazwa ten typ budowli to włoski wynalazek, a inne zachowane przykłady tego typu mamy w Wiśniczu i Łańcucie. Funkcje obronne rezydencji Krzyżtopór mogą być dyskusyjne, ale nie brakowało jej fosy, bastionów ze strzelnicami, a nawet kazamatów . To, co do dziś wzbudza zachwyt to rozmach założenia pałacowego. Skalę założenia może zobrazować fakt, że dopiero Wersal przebił Zamek Krzyżtopór wielkością.
Piękne sale balowe, 52 komnaty doświetlone 365 oknami do tego ogród w stylu włoskim i stajnie. Liczby poszczególnych elementów architektonicznych nie bez powodu odpowiadają liczbie dni, tygodni, miesięcy (12 sal) i pór roku (4 baszty). W najokazalszej, dwukondygnacyjnej sali balowej znajdowała się empora dla orkiestry i loże wzdłuż ścian. Niepotwierdzone opowieści wspominają też o ogromnym akwarium z tropikalnymi okazami, które można było podziwiać przez szklany strop. Dziś wspaniałości niegdysiejszego wystroju wnętrz możemy sobie już tylko wyobrażać, zwiedzając zabezpieczone ruiny.
Zamek Czocha
Jeden z dumniejszych przedstawicieli zabytków Dolnego Śląska ma za sobą jak wiele z nich (i cały region) burzliwą historię. Wybudowany w XIII w. na polecenie króla czeskiego Wacława I już na początku kolejnego stulecia przeszedł we władanie książąt piastowskich, by po 70 latach wrócić do Czech. Drezdeński potentat tytoniowy Ernst Gütschow, który zrujnowany zamek kupił w 1909 roku, zatrudnił do jego przebudowy wziętego berlińskiego architekta, który miał przywrócić twierdzy historycznego ducha. Kosztowało to właściciela więcej niż sam zamek, ale efekty są spektakularne. Czocha zyskała bardziej średniowieczny wygląd, niż miała w średniowieczu i np. bibliotekę w stylu angielskiego gotyku. Dziś zamek można nie tylko zwiedzać, ale też zostać w nim na noc. Ba, można tam nawet przeszkolić się na rodzimego Harry’ego Pottera na jednym z hogwardzkich turnusów tematycznych. Akurat w tym filmie zamek się nie pojawia, ale ma swoje ekranowe momenty — razem z Książem grał w „Twierdzy Szyfrów”, był też tłem dla Wiedźmina (tego z Żebrowskim, w netflixowym zagrał zamek w Ogrodzieńcu). Malownicze położenie nad rzeką aż się prosi o uwiecznianie, więc trzymamy kciuki za dalszą karierę filmową. Jak na porządny zamek przystało ma swoje duchy. Jedna z rezydujących tam przed wiekami rodzin dość specyficznie radziła sobie z małżeńskimi problemami, w efekcie w zamkowej studni słychać ponoć potępieńcze jęki niewiernych żon (w liczbie mnogiej).
Zamek w Gołuchowie
Jak chcesz się poczuć jak nad Loarą, ale zapłacić za bilet tylko do Kalisza to Gołuchów Cię nie rozczaruje. A to dzięki Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej, która przebudowując w II połowie XIX w. dawną szlachecką siedzibę we francuskim stylu, nie poskąpiła na oryginalne dekoracje i francuskich artystów. Francuska architektura skrywa historyczne założenia budowli – piwnice z II połowy XVI w., które wraz z fundamentami belwederu i trzech wież są jedyną pozostałością dworu obronnego z XVI w. Dziś Gołuchów zachwyca koronkową architekturą z krużgankami, wieżyczkami i tarasami, ale też otaczającą zamek zielenią. Księżna Izabella założyła wokół budowli park w stylu romantycznym, sprowadzając rzadkie gatunki roślin. W latach siedemdziesiątych na terenach przylegających do zamku powstała Pokazowa Zagroda Zwierząt i hodowla żubra. Biegają tam też dziki i daniele i koniki polskie. Księżna była prawdziwą mecenaską kultury — nie tylko przekształciła posiadłość w malowniczy zamek, ale stworzyła w nim jedno z najciekawszych ówczesnych muzeów środkowej Europy . Z założenia zgromadzone tam przez nią zbiory były dostępne publicznie. Niestety rozgrabiono je w czasie II wojny światowej. Dziś jednak zamek spełnia założenia dawnej właścicielki, prezentując kolekcję sztuki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu, w tym nieliczne odzyskane dzieła z kolekcji Izabelli.
Zamek w Krasiczynie
Położona ok. 10 km od Przemyśla dawna rezydencja Krasickich jest jednym z najważniejszych renesansowych zabytków w Polsce. Spójż na te detale!
To taki Zamość wśród zamków — perła polskiego renesansu. Niech Cię jednak nie zwiedzie ta lekka forma krasiczyńskiej budowli — przeznaczenia obiektu było obronne, jest to więc zamek, nie pałac. Dowód: cztery potężne baszty, obronne mury…choć zwieńczone lekką attyką. Ale nawet tym obronnym elementom nie brak renesansowej harmonii — każda z czterech baszt jest inna, symbolizując elementy hierarchii feudalnego świata — Boga, papieża, króla i szlachtę. Bogato zdobiona kaplica, znajdująca się w Baszcie Boskiej jest porównywana nawet z tą wawelską. Jak to z arystokratycznymi rezydencjami w Polsce powojennej bywało, zamek trafił do różnych instytucji takich jak Technikum Leśne czy Fabryka Samochodów Osobowych. Dziś funkcjonuje tam hotel, restauracja, można zorganizować sobie wesele jak z bajki albo konferencję z balem. Piękna architektura również w Krasiczynie zyskała bogatą przyrodniczo oprawę — park krajobrazowy zwany „Zwierzyńcem”. Współczesne rozplanowanie i układ roślin to głównie zasługa rodziny Sapiehów. Wprowadzili tu także zwyczaj sadzenia drzew z okazji narodzin dzieci — dębu dla syna i lipy dla córki. Park jest obsadzony nie tylko lipami i dębami — jest tu ponad 200 gatunków drzew i krzewów. W tym zamku magiczną atmosferę (głównie dla najmłodszych) wprowadza tajemniczy Hugo York i jego uniwersum Czterech Światów, splatających się z symboliką czterech wież. To Quatromondis objawia się w kilku innych polskich zamczyskach, także tych z naszej listy, a jego twórcy mają też „zamkową” ofertę dla dorosłych.
Zamek Pieskowa Skała
Historia tego zamku, do którego warto wyskoczyć odwiedzając Kraków , jest stricte związana z obronnością. Najstarsza wiadomość o zamku w Pieskowej Skale pochodzi z roku 1315, pojawia się dokumencie wydanym Władysława Łokietka. Fortyfikacje w tej okolicy, mające strzec traktu między Krakowem a Śląskiem powstały zapewne już w wieku XII. Zamek zbudowany przez Kazimierza Wielkiego w 1. połowie wieku XIV. na zboczu Doliny Prądnika to część systemu obronnego zachodniej granicy Małopolski, znanego Szlaku Orlich Gniazd. W XVI stuleciu twierdza zyskała więcej uroku dzięki przebudowie z duchem włoskiego renesansu, który już królował na Wawelu. Ówczesny właściciel Stanisław Szafraniec, jako humanista nie był obojętny na uroki doliny Prądnika. To na jego polecenie dobudowano od strony wschodniej loggię, z której można było podziwiać widok na dolinę i sławną Maczugę Herkulesa. I tu dochodzimy do tego, że lokalizacja zamku — w burzliwych wiekach wybierana ze względów strategicznych jest też niesamowicie malownicza. Zwiedzanie zamku koniecznie trzeba połączyć ze spacerem po Ojcowskim Parku Narodowym. Jako że to skały są jego największą atrakcją urzeka on o każdej porze roku .
Zamek Moszna
Moszna, Poland - September 01, 2016:Green coniferous tree and Palace in neo-gothic style in Moszna, Poland. Built at the turn of the nineteenth and twentieth centuries. The castle has 365 rooms and 99 towers and turrets Nazwa tej miejscowości na Opolszczyźnie, choć dziś budzi kpiący uśmieszek pochodzi prawdopodobnie od nazwiska Moschin. Jeszcze tytułem wstępu: w tym przypadku trochę naciągamy naszą klasyfikację, bo obiekt jest zamkiem bardziej z nazwy. Tak był historycznie określany, wygląda jak zamek, ale z obronnością ma niewiele wspólnego. Jednak to miejscówka tak bajkowa, tajemnicza
i skrywająca tyle ciekawych historii, że nie mogliśmy sobie odmówić. Legenda nr 1: Moszna w średniowieczu należała do Zakonu Templariuszy. Do tego wiele nie dodamy, nawet przygody Pana Samochodzika to jednak nie tutaj. Za to kolejna legenda, o czarcich mocach zaangażowanych w odbudowę rezydencji po pożarze w 1896 roku już ma jakieś źródła w realiach. Właścicielowi, hrabiemu Franzowi Hubertowi von Tiele-Wienckler w rekordowym czasie 5 lat udało się nie tylko odbudować barokowy pałac, ale także dobudować neogotyckie elementy i oranżerię. Trąci siarką jak nic. O powstałych z inicjatywy hrabiego 99 wieżach (bo czemu nie 100?) i 365 pomieszczeniach też można by dywagować. Architektura, której nie powstydziłby się Disneyland, otoczona jest rozległym parkiem z kilkusetletnimi dębami i lipami, w którym poprowadzono sieć kanałów
. Na terenie działa też stadnina koni angielskich o długich tradycjach.
Fakt, że w zamku do 2013 r. działał „szpital psychiatryczny” może pobudzać iście filmową wyobraźnię, ale tak naprawdę mieścił się tam Ośrodek Terapii Nerwic, stosujący m.in. muzykoterapię. Piękne, relaksujące otoczenie pałacu faktycznie może mieć terapeutyczne właściwości. Dziś można się tam zatrzymać i zjeść bez skierowania. Zamiast terapii polecamy centrum odnowy biologicznej. Ciekawe tylko czy znerwicowanych pacjentów oszczędzały straszące na zamku zjawy? Legendy mówią o duchach żeńskich, tym razem nie zdradzających, a raczej zwodzonych przez jednego z dziedziców i jednej angielskiej guwernantce. Tu wersje są różne: albo też nieszczęśliwie zakochanej, albo wkurzonej tym, że pochowono ją w obcej ziemi.
Zamek “Dunajec” w Niedzicy
Czy w zamku nad Dunajcem kryją się skarby Inków? Ten zamek został wzniesiony w 1310 r. początkowo jako drewniana strażnica graniczna. Węgierska. Tak dla równowagi, po polskiej stronie mieliśmy twierdzę w Czorsztynie. Choć po I wojnie światowej Niedzica była już na terenie Polski, to do końca kolejnej wojny pozostował w rękach węgierskich. Malowniczo (co jak już wiemy często równało się: strategicznie) położony na brzegu jeziora Czorsztyńskiego zamek jest nieodzownym już elementem krajobrazu Pienin. Warto go zwiedzić między wypadami na szlaki. Ekspozycja prezentuje kolekcje mebli, dzieł sztuki, dokumentów historycznych, kolekcji broni, które obrazują historię zamku i regionu spiskiego. Jest też trochę wypchanych zwierząt i lochy z izbą tortur. Tak tylko uprzedzamy. I przechodząc do legend, to w tych lochach niby był przetrzymywany Janosik. Znów mamy też żonę wrzuconą do studni i przesądy dotyczące łysienia przez niewiernych mężczyzn, którzy do tej studni zajrzą. Ale największa tajemnica (i kolejna Biała Dama) wiąże się z dość niecodziennym peruwiańskim mariażem jednego z węgierskich właścicieli zamku, Sebastiana Berzewicza. Bratanek Tupaca Amaru – i jedyny prawowity dziedzic andyjskiego imperium – ożenił się Uminą, córką wspomnianego węgierskiego arystokraty. Po upadku powstania Tupaca cała ta mieszana rodzina uciekła do Europy. Legenda głosi, że wraz z nimi Nidzica miałą ukrywać też inkaskie skarby. Faktycznie na zamku odkryto artefakt o inkaskim rodowodzie - kipu, rozdzaj pisma węzełkowego, ale że nikt go już nie umie odszyfrować, to pomysł, że stanowi zapiski o ukrytym na zamku złocie pasuje tylko do przygodowych młodzieżowych powieści. A tu akurat kręcono (poza Janosikiem oczywiście) ekranizacje “Wakacji z duchami”.
Zamek w Pszczynie
Barokowy pałac w Pszczynie skrywa średniowieczną historię.- Getty Images
Ostatnia przebudowa obiektu w Pszczynie przeobraziła go w barokowy pałac, ale ma on iście średniowieczny rodowód. Powstanie gotyckiego zamku z ręcznie formowanej cegły “palcówki” datuje się na druga połowę XIV wieku - w 1433 r. skutecznie obronił się już przed najazdem husyckim. Dopiero w drugiej połowie XV w. wojska węgierskie naruszyły umocnienia obronne zamku. Renesansowa przebudowa pozostawiła po sobie do dziś budynek „Warty” z bramą wjazdową, a m.in sklepione krużganki wokół dziedzińca znane są już tylko z opisów. Po 1737 zamek przebudowano i rozbudowano w trójskrzydłowy barokowy pałac. Druga połowa XIX w. to czas kiedy otoczono rezydencję rozległym parkiem krajobrazowym a także przebudowano Chateau Pless w duchu francuskiej architektury XVII w. Obecny wygląd, nie przypominający już obronnych początków Pszczyny, to zasługa tej właśnie przebudowy, z lat 1870-1876. Jakim cudem w rezydencji, która była Kwaterą Główną wojsk Cesarstwa Niemieckiego podczas I wojny światowej, a po II wojnie światowej, po wkroczeniu Armii Czerwonej została szpitalem ocalało praktycznie całe wyspożenie, w tym olbrzymie kryształoweu lustra? Niewiele w Polsce takich cudów, więc konieczne trzeba go odwiedzić.










